Poprzedni temat :: Następny temat
Na gwizdek
Autor Wiadomość
mjeruzalska 

Dołączyła: 12 Gru 2006
Posty: 57
Wysłany: 2007-01-11, 20:31   Na gwizdek

Bardzo lubię podróżować, poznawać nowe miejsca, przemierzać szlaki. Najczęściej jeżdżę w góry, ale cenię sobie wędrówki po lesie, lub spacery brzegiem morza. Kiedy mam czas i choć trochę gotówki na zbyciu pakuję się i znikam...

Pewnego lata wybrałam się do Karpacza, a stamtąd pojechałam aby zobaczyć piękne i o niezwykłych kształtach Teplicko-AdrĹĄpachskie Skały w Czechach.
Wycieczka do Czech była zorganizowana przez biuro turystyczne, mieszczące się w Karpaczu. Spodziewałam się wielu przeżyć. Bo już wiele słyszałam o skałach. Nie przewidziałam jednak, że oprócz piękna przyrody odkryję nowe możliwości swojego elektrycznego słuchu...

Kiedy jechałam na wycieczkę byłam blisko rok po założeniu procesora mowy.
Wiele rzeczy już słyszałam i rozumiałam. W wielu sytuacjach już byłam. Od założenia
procesora mowy nie jechałam jednak autokarem, a tym bardziej nie jechałam autokarem,
w którym ktoś by mówił do mikrofonu - w tym wypadku przewodnik.

Przed operacją rok, lub dwa lata wcześniej byłam na wycieczce, jechałam autokarem
i było mi smutno kiedy przewodnik opowiadał co widzimy za oknem, dokąd jedziemy,
a ja z tego nic nie rozumiałam...słyszałam jedynie jakby "buczał" do mikrofonu.
Czasem miałam wrażenie, że jego głos zlewa się z silnikiem auta.

Więc jadę tym razem zobaczyć Teplicko-AdrĹĄpachskie Skały i co się dzieje?
Rozumiem co mówi do mikrofonu przewodnik! Owszem uciekały mi pojedyncze słowa.
Czasem zdania. Ale byłam w stanie zrozumieć wypowiedź. Wreszcie miałam poczucie,
że nie tylko coś słyszę - "buczący" głos przewodnika, ale że mogę być odbiorcą tego
co on chce przekazać. Już nie jechałam w jakieś tam skały, ale wiedziałam jak to się
stało, że są dziś dostępne, jaka była historia ich odkrycia, kto w nich mieszkał...

To było pierwsze wielkie zdziwienie. Nastepne było podczas przemierzania skalnych
labiryntów. Kto odwiedził Teplicko-AdrĹĄpachskie Skały ten wie, że są jak skalne miasto,
i tak też się na nie mówi, bo pełne są niby uliczek, skalnych korytarzy...

Zanim wycieczka przystąpiła do poznania skalnego miasta, przewodnik podał kilka
krótkich wskazówek, jak się zachować podczas zwiedzania. Jednym z punktów było - trzymamy się razem. Gdyby jednak ktoś się oddalił, lub gdyby była przerwa i czas na rozejście się to sygnałem przywoławczym będzie...gwizdek. I pokazał piękny, srebrzysty gwizdek... nawet zaprezentował jego dźwięk. Usłyszałam go. Miał bardzo wysoki dźwięk. Bez procesora nic bym nie była w stanie usłyszeć. A tak, owszem. Tylko czy z daleka usłyszę? Może nie będę musiała się o tym przekonać, pomyślałam...

Pomyślałam, a rzeczywistość? Poza tym, że lubię podróżować to także lubię robić
zdjęcia. Bywa, że jak się zatrzymam podczas drogi aby zrobić zdjęcie to zajmuje mi to trochę czasu. A to trzeba ostrość ustawić, czas, a to wybrać odpowieni kadr.
Wszyscy idą, a ja...zapominam o wszystkim. Bo muszę zrobić zdjęcie. Tym razem
nie zostałam sama ale z przyjaciółkami...A grupa szła, szła dalej oczywiście.
Przewodnik czujny był jednak, zobaczył, że nas nie ma. My jego i grupy już nie widziałyśmy. Co zrobił? Zagwidał. To był znak, że czeka. Jednak usłyszałam.
Usłyszałam i wiedziałam co robić. Czułam, że nie zgubiłam się, wiedziałam, że grupa czeka.
To było miłe uczucie...

Teraz kolej na Was...piszcie o swoich przygodach. O swoich podróżach i odkryciach (z implantem na uchu oczywiście :-) ).

Małgorzata Jeruzalska
 
     
Ela 


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Mar 2010
Posty: 294
Wysłany: 2010-10-18, 17:23   

Hej mjeruzalska to tak jak i ja ale i tak byłam szczęśliwa, że jadę, że widzę i coś tam takiego słyszę tylko nie wiedziałam co. Problemem było nie zgubić się. Wycieczka była osób słyszących. Nikt nie wiedział, że ja prawie nie słyszę. Wtedy już miałam wyrobiony niezły instykt odruchowy i czytałam z ust. Nikt również nie zauważył, że zasze szukam miejsca blisko przodu. To była niezła zabawa i zaprawa. Jak dziś wspomnę panią która spytała mnie na wycieczce nad morze czy mi nie przeszkadza krzyk mew to się uśmiecham. Ja ich po prostu wogóle nie słyszałam więc spałam jak suseł. Tak samo było na noclegu przy ruchliwej ulicy. Do dziś nie powiedziałam znajomej, że nie słyszałam a teraz mam implant. Piszę to i sama się uśmiecham. :-)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Ładowanie strony... proszę czekać!
Template junglebook v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne fixing Program do sklepu
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8