Poprzedni temat :: Następny temat
mam pytanie dotyczące implanstu
Autor Wiadomość
rybka81 

Dołączyła: 25 Cze 2009
Posty: 4
Wysłany: 2009-06-25, 19:19   mam pytanie dotyczące implanstu

Witam serdecznie wszystkich. Jestem po pierwszej wizycie w Kajetanach. Jestem osobą niesłyszącą od urodzenia, mam obustronny głęboki niedosłuch. Noszę tylko jeden aparat zauszny w lewym lepszym uchu. Nie mogłam i nie mogę się przyzwyczaić do noszenia dwóch aparatów, ponieważ w prawym gorszym uchu źle odbierałam dźwięki, każdy jakiś hałas, głośny dźwięk powodował niemiłe, bolesne kłucie w uchu. Nauczyłam się mówić, oczywiście czytam z ust, ale i mimo wszystkiego mam duże problemy z kontaktach z ludźmi, nie jestem pewna siebie, w grupie nie mogę rozmawiać, bo nie wiem o czym mówią. Męczące jest to dla mnie. W Kajetanach lekarz zaproponował mi implant ślimakowy na prawe ucho, tam gdzie gorzej słyszę. Zapytałam się lekarza, czy będę słyszeć z implantem o wiele lepiej, czyli prawie wszystko to mi powiedziała, że na pewno lepiej. Jeszcze mówiła, że inaczej będę mowę słyszeć, że ta mowa będzie elektroniczna, czy Wy też tak inaczej słyszycie dźwięki?Czytając Wasze wrażenia o implancie, że prawie wszystko dobrze słyszycie, że jest zdecydowanie lepsze niż aparaty słuchowe. Ciekawa jestem, czy ja też będę miała gwarancję, że będę lepiej słyszeć niż w lewym aparatowanym uchu?

Pozdrawiam
 
     
Anděl 
Przyszły Protetyk Słuchu


Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 24 Mar 2009
Posty: 139
Wysłany: 2009-06-25, 20:19   

Takiej gwarancji kochana nikt Ci nie da. Sama jestem już ponad 5 miesięcy po wczepieniu implantu. Mam głęboki niedosłuch stromo opadający, więc prawdopodobnie taki jak ty, tyle, że ja funkcjonowałam obustronnie w aparacie i na prawe (gorsze) ucho podjęłam się zaimplantowania go bo na studiach zrozumiałam, że aparat przestaje mi pomagać, też nie rozumiałam grupy co mówi, notowanie na wykładach w ogóle nie było mowy... :roll:
Powiem Ci tak, mi na kwalifikacji powiedzieli, że ryzyko istnieje, że utracę ten słuch, który miałam przy aparacie u ciebie jest może troszkę inny przypadek, ale "prawie zbliżony" do mnie. Nie umiem ci opisać mowy czy jest ona elektryczna, może dlatego, że nie zrobiła ona na mnie wrażenia wielkiego, jest taka sama, jaką słyszałam w aparacie, tak jak ty np możesz odbierać w lewym. Na początku jeśli byś się zdecydowała na implant dziwne będzie doświadczenie podłączenia szczególnie jak wyjdziesz na korytarz...zdawało mi się ,ze głowa mi wyje, a dzieci biegały płakały to wszystko się kumulowało w mojej głowie, że nie było to do końca przyjemne. Musisz jednak sama ze sobą w zgodzie zastanowić się czy chcesz ryzykować, mieć szansę na lepsze słyszenie, bo ja nie mogę Ci dać 100% gwarancji, że będziesz tak samo słyszała jak ja, ale może jednak warto się zastanowić? Bo gdybym ci dała taka gwarancje, a nie daj boże podejmiesz decyzję wczepienia i po miesiącu od operacji będziesz miała podłączenie i powiesz, że to nie jest to i jeszcze dwa razy boleśniejsze< ale to tez będzie silna kwestia przyzwyczajenia się, bo kora mózgowa była uśpiona i przyzwyczajona do ciszy dlatego stąd te wycia, bóle, lekkie zawroty czy inne spotykane powody, które mogą nie być przyjemne).
Ja mimo wszystko zaryzykowałam, ale poczekaj na inne opinie i sama zastanów się czy chcesz zacząć wszystko od "nowa" słyszeć. 8-)

Gdyby były inne pytania pytaj śmiało :) Jestem do twej dyspozycji ;)
_________________
UL: 85-110 dB, Phonak Naida S III UP
UP: Cochlear Nucleus Freedom Hybrid - 23.03.2009

Zdolność mówienia należy do wrodzonych praw naturalnych każdego dziecka. Dla głuchego dziecka stanowi ona realną szansę utrzymywania kontaktu z otoczeniem.
 
     
mirek 

Pomógł: 16 razy
Dołączył: 16 Lip 2007
Posty: 428
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2009-06-25, 21:29   

Witam.
Na samym początku sugeruję całkowite rozróżnienie dwóch spraw - słyszenie i rozumienie.
Zakładając, że nie będzie żadnych komplikacji wokółopperacyjnych, bo przecież i taki wariant trzeba przyjąć do wiadomości, /nieczęsto, ale zdarza się przecież/, to będziesz słyszała o dużo za dużo jak na potrzeby osoby, która nigdy dobrze nie słyszała.
Natomiast co z tego co usłyszysz potrafisz zrozumieć, poznać, zapamiętać to zupełnie inna sprawa. Całkowicie indywidualna dla każdego człowieka. Składa się na to tak dużo różnych rzeczy, że wszystkich nie da się pewno wymienić.
Posłużę się takim pojęciem "ogólnie pojęta inteligencja". Im jej poziom jest wyższy, tym - moim zdaniem - rokowania lepsze. Znaczenie ma wszystko - i to jak mówisz, ile czytasz, czy masz lub łatwo wykształcisz pamięć muzyczną. Mowa to też swego rodzaju muzyka.

Wbrew pozorom osobom, które nigdy nie słyszały, to co usłyszą przez implant nie powinno sprawiać żadnej różnicy. W sumie nie ważne przecież jak konkretny wyraz dla Ciebie będzie brzmiał. Ważne, że ty słysząc to brzmienie wiesz, że to wyraz "samochód" na przykład. Owszem, nie da się tego co przekazuje implant porównać jakościowo do tego jak słyszy całkowicie sprawny człowiek. To jest, jak to nazywa się potocznie "elektroniczne". Nie można chyba jednak wymagać aby 20 elektrod zastąpiło organ prawie doskonały jakim jest ucho i tysiące komórek rzęsatych przetwarzających fale akustyczne na elektryczne.
Dlatego możliwe, że ci którzy wcześniej słyszeli mają większy kłopot do przyzwyczajenia się do nowego brzmienia. Ale i tak mają łatwiej bo przecież pamiętają ogólne wrażenia dźwiękowe.
W Twoim przypadku naukę słyszenia i rozumienia można porównać do nauki od podstaw obcego języka. Na początku tylko słyszysz. Z czasem coraz więcej rozumiesz.
Jednym rozumienie mowy na poziomie komunikatywnym zajmie pół roku innym kilka lat. Pewno są tacy, którzy i po wielu latach słabo będą rozumieć.
Generalnie wszystko jest pochodną treningu, cierpliwości i zdolności. No i oczekiwań. Nadmierne nie są wskazane absolutnie. Lepiej przeżyć miłe niespodzianki. Minimalistyczne - aby słyszeć co się dookoła dzieje lub pogadać na osobności z rodziną jeszcze gorsze.

Ty idealnie piszesz, mówisz - z czegoś się to przecież wzięło. Sama chyba masz porównanie jak Twoje umiejętności wyglądają w porównaniu z innymi osobami z podobną głuchotą. Jak dla mnie to wszystko przed Tobą.

Jeszcze jedna uwaga - implant nie jest zdecydowanie lepszy od aparatu słuchowego. Ma mnóstwo wad choć to genialny wynalazek. Implant jest dla zupełnie innej grupy ludzi. Dla tych, którym aparat nie jest już w stanie pomóc w miarę normalnie komunikować się.
Nie ma więc sensu jakiekolwiek porównywanie aparatu słuchowego do systemu implantu ślimakowego czy innych.

Przemyśl wszystko spokojnie i pytaj, pytaj, pytaj.
_________________
ESPrit 3G, maj 2005. Od grudnia 2010 Freedom.
 
     
aralka 

Dołączyła: 26 Kwi 2008
Posty: 31
Wysłany: 2009-06-26, 09:02   

A co ma do tego idealne pismo i mowa? Jak ona i tak jest zagubiona w swoim środowisku, jakby nie odnalazła siebie jeszcze, swojego miejsca...
Przekonałam się sama, że czasami słuch, nawet staranie się o implantację, by potem lepiej się odnaleźć w środowisku słyszących ... Nie pomoże ... Bo skoro w aparacie nie rozumiałaś mowy idealnie, a tylko czytałaś z ust to i w implancie również tak będzie ... Twoja historia jest podobna do mojej ...
Też byłam zagubiona, jak były jakieś spotykania, to nie rozumiałam osób, co mówią, bo nie nadążałam, nawet jak dobrze czytam z ust ... Ale postanowiłam, że spróbuję wejść w środowisko niesłyszących / Głuchych i zaczynałam pomału odnajdywać siebie i zrozumiałam, że to moje miejsce, ale jeszcze potrzebowałam czasu. Potem zrobiłam implant - tylko dlatego, że powiedziałam sobie "i tak nie rozumiem mowy, to co mi zaskodzi, żeby spróbować implantu, machnęłam ręką i zrobiłam operację" i do tej pory nie rozumiem mowy, ale odróźniam dżwięki. Przed implantowaniem jeszcze nauczyłam się PJM - bo chciałam lepiej porozumiewać się z Głuchymi.
I teraz mogę powiedzieć, że jestem całym sercem po stronie Głuchych i ich języka - PJM. To naprawdę piękny świat i wiele ciekawego się w nim dzieje ... Polecam Wam :)

Tu przede wszystkim najważniejsze jest odnalezienie dla siebie swojego miejsca na Ziemi - doskonały słuch nawet Ci nie pomoże ...
_________________
UL - Phonak 412
UP - Medel Opus 2 (marzec 2008r)

Wielki przeciwnik implantacji u małych dzieci ...
 
     
mirek 

Pomógł: 16 razy
Dołączył: 16 Lip 2007
Posty: 428
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2009-06-26, 09:47   

Ma więcej niż Ci się wydaje.
Ty odnalazłaś swoje miejsce gdzie indziej i implant Ci niepotrzebny w gruncie rzeczy. I takie też było nastawienie przed operacją - " a co mi tam szkodzi". Jak się skończyło sama widzisz. Brak odpowiedniej motywacji równa się najczęściej porażce w każdej dziedzinie. Geniuszom wszystko przychodzi łatwiej jednak ich mało.
Twoje priorytety są inne. Implant to tylko szansa na rozumienie mowy a nie gwarancja. Jak tę szansę wykorzysta się to inna sprawa.

Jak się ma poważną wadę słuchu to niby dlaczego miało by się rozumieć mowę w aparatach? W dodatku idealnie. I po co taki stan przyrównywać do możliwości jakie daje implant? Toż to totalne nieporozumienie. Tysiące ludzi nie rozumiały a po operacji nauczyły się. Że nie wszystkie? W tym właśnie problem, że teoretycznie implant działa idealnie pod względem technicznym, mózg odbiera tyle samo co u innych pacjentów, a niektórzy mowy nie rozumieją. Jakie są tego przyczyny? Wytłumaczy ktoś? Przecież nie wyłącznie medyczne.

Owszem, zgoda w jednym, implant nie spowoduje, że nagle ktoś się odnajdzie w środowisku słyszących.
Natomiast zdecydowana poprawa samopoczucia, pewności siebie, własnej wartości na pewno może w tym pomóc. Zwłaszcza dla osób, których naturalnym środowiskiem jest społeczność słyszących.

Ty wybrałaś inną drogę i na niej odnajdujesz odpowiednie wartości. Nikt nie twierdzi, że gorsze. Po prostu trochę inne.
Ja osobiście nie widzę powodu, dla którego ktoś, kto włada bezbłędnie językiem polskim w mowie i piśmie, żyje na wśród słyszących, miał się od nich odwracać. Poszukiwanie własnego miejsca w życiu to nie powinna być ucieczka przed czymś.
_________________
ESPrit 3G, maj 2005. Od grudnia 2010 Freedom.
 
     
rybka81 

Dołączyła: 25 Cze 2009
Posty: 4
Wysłany: 2009-06-26, 15:40   

Witam
Miło mi bardzo, że ktoś napisał:) Wiedziałam,że każdy kto ma wszczepiony implant będzie miał rehabilitację - nauka rozpoznawania dźwięków itd. Tak samo, że po operacji są bóle głowy, zawroty, nadmiar dźwięków itp. Wiadomo, że do tego trzeba podejść indywidualnie, bo u jednego rehabilitacja inaczej przebiega, szybciej, a u innych wolniej.
Mirku pisałeś, że implant ma mnóstwo wad. Chciałam Cię zapytać jakie są to wady?
Aralko - dobrze, że odnalazłaś swoje miejsce w środowisku niesłyszących. Ja niestety nie potrafię, nie zrozumcie mnie źle,nie chodzi o to, że nie lubię osób niesłyszących (w końcu sama do nich należę). Chodzi mi o to, że od małego dziecka chodziłam do szkoły masowej, byłam wśród słyszących. Należałam kiedyś do klubu dla niesłyszących, ale tam przebywają starsze osoby, a jak młodsze to migające. Fakt, że poznałam też osoby niesłyszące, które mówią - to z nimi mogłam pogadać, ale to była parę osób. Fakt, że uczyłam się języka migowego, ale wyleciał mi z głowy, bo nie miałam i nie mam styku z osobami głuchoniemymi, a poza tym to jest taki zamknięty świat i nie czułam się dobrze w tym.
Jeśli chodzi o implant, ważne dla mnie jest to, żebym mogła rozumieć słowa np osoba jest odwrócona tyłem do mnie i ja rozumiem co ona mówi, albo żebym w telewizji czy w radiu słyszała co mówią....może pomyślicie, że mam wygórowane wymagania dotyczące słyszenia w implancie, ale to wywnioskuję z postów osób, które piszą, że po wszczepieniu implantu słyszą (rozumieją) dobrze np co mówi wykładowca na wykładach, co w telewizji mówią itd i to mnie ciekawi bardzo, czy u mnie też by tak to wyglądało. Oczywiście, że tutaj nikt nie powie mi czy będę tak słyszeć czy nie, bo to indywidualna sprawa. Mają do mnie dzwonić z Kajetan, kiedy mam przyjechać na badania, czy kwalifikuję się do operacji. Wtedy bym mogła szczegółowo popytać się o ten implant, czy mi przyniesie jakieś korzyści.

Pozdrawiam:)
 
     
aralka 

Dołączyła: 26 Kwi 2008
Posty: 31
Wysłany: 2009-06-26, 16:28   

chcę zwrócić uwagę, nie piszemy i nie używamy określenia GŁUCHONIEMY - bo nie ma takich wśród nas, a i tak prawie wszyscy wydają dźwięki, więc nie zaliczają do tej kategorii, odpowiednie słowo to GŁUCHY lub NIESŁYSZĄCY itd

Ja również przez okrągłe 20 lat (od urodzenia do 20lat, a obecnie już mam 29 lat) żyłam wyłącznie wśród słyszących, i kończyłam szkoły masowe itd ale mimo to i tak czułam, że czegoś mi brakuje w swoim życiu, ale nie wiedziałam jeszcze co. Dopiero jak poprzebywałam wśród Głuchych to z czasem zaczęłam rozumieć i zaczęłam ich poznawać i dopiero wtedy zrozumiałam, że to mi tego w życiu brakowało. Również kiedyś styknęłam się z Głuchymi, ale jakoś mi specjalnie nie przypadli do gustu, tak jak ty opisałaś, bo również wtedy nie miałam zainteresiwania nimi. Dopiero po jakimś okresie weszłam w ten świat, jak nauczyłam się PJMu to wówczas złapałam kontakt z Głuchymi, czy nawet niesłyszącymi, dobrze mówiącymi, ale mimo tego używamy do tego PJM. i mimo wszystkiego mamy również kontakty ze słyszącymi. To, że się wejdzie w to środowisko nie oznacza zerowego kontaktu ze słyszącymi.

Tak, masz wygórowane wymagania - niedobrze ... Bo co będzie, jak jednak nie zrozumiesz mowy? Załamiesz się? Dobrze byłoby, żebyś była świadoma wad i zalet, podejść do tego z dystansem, być przygotowanym na to, że będzie sukces lub nie. Bo raczej bardzo rzadko piszą osoby, którym implant nie pomógł, albo mimo implantu dalej nie rozumieją mowy, ale rozróźniają dźwięki - jak ja. Bo kto by chciał przyznawać się do tego. Tak więc, opanuj swoje emocje i nie wierz w to wszystko, że to co piszą, to już wszystkim pomagają i też nie wierz lekarzom ... Bo sama zadaj sobie pytanie, czy lekarz w ogóle przedstawił tobie wady? tylko same zalety ... że warto implant robić ...

Przede wszystkim głęboko się zastanów, przemyśl...
_________________
UL - Phonak 412
UP - Medel Opus 2 (marzec 2008r)

Wielki przeciwnik implantacji u małych dzieci ...
 
     
mirek 

Pomógł: 16 razy
Dołączył: 16 Lip 2007
Posty: 428
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2009-06-26, 18:28   

No to piszmy o tych wadach. Zacznijmy więc od Twojego, aralko, ich zestawienia.
_________________
ESPrit 3G, maj 2005. Od grudnia 2010 Freedom.
 
     
aralka 

Dołączyła: 26 Kwi 2008
Posty: 31
Wysłany: 2009-06-26, 20:10   

A kto pierwszy zaczął pisać o wadach? Rybka pierwsza tobie zadała pytanie, byś podał jej te wady ...
_________________
UL - Phonak 412
UP - Medel Opus 2 (marzec 2008r)

Wielki przeciwnik implantacji u małych dzieci ...
 
     
rybka81 

Dołączyła: 25 Cze 2009
Posty: 4
Wysłany: 2009-06-27, 07:07   

Tak zapytałam Mirka, bo on napisał o wadach, ale każdy może napisać o wadach implantu. Więc śmiało pisz Aralko :) i reszta. Dla mnie każda informacja jest ważna, a Wy macie z tym już doświadczenie.
 
     
aralka 

Dołączyła: 26 Kwi 2008
Posty: 31
Wysłany: 2009-06-27, 08:17   

Tak, rybko, z tym, że to Mirek pierwszy wymienił o wadach implantu, a prosi, bym to ja napisała pierwsza ... Więc czekam na jego pierwszy krok, a potem ja ....
_________________
UL - Phonak 412
UP - Medel Opus 2 (marzec 2008r)

Wielki przeciwnik implantacji u małych dzieci ...
 
     
mirek 

Pomógł: 16 razy
Dołączył: 16 Lip 2007
Posty: 428
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2009-06-27, 19:48   

No cóż, dziwię się, że akurat Tobie, przeciwniczce implantowania niektórych, z oporem przychodzi pisać o wadach implantu.
Zresztą "wady" to nie najszczęśliwiej użyte słowo. Czymże są w stosunku do możliwości?

Spróbuję zatem w skrócie napisać o czym wiem lub słyszałem z wiarygodnych źródeł. Plotkami się nie zajmuję.

1. Okoliczności związane z operacją:
- wrażliwsza skóra czaszki po stronie operowanej i mniejsza odporność na ból.
- utrata części smaku, okres bardzo zależny od człowieka ale z reguły 2 tygodnie do 2 miesięcy. Nie wiem czy to dotyczy wszystkich, ale bardzo wielu
- możliwość wystąpienia szumów usznych, najczęściej okresowo.
- niektórzy skarżą się na okresowe zawroty głowy, szczególnie ci, którzy już wcześniej mieli uszkodzony błędnik.
- kilkudniowy ból pooperacyjny
- czasami, ze względów na budowę czaszki, wyraźnie odczuwalne wybrzuszenie w miejscu gdzie umieszczono kapsułę implantu. To znaczy u każdego chyba to jest wyczuwalne, ale ja miałem na myśli takie nietypowe przypadki.

Należy oczywiście wspomnieć o znacznych komplikacjach jakie zawsze są ryzykiem każdej operacji. I zdarzają się, bo przecież operacje przeprowadzają tylko ludzie i nie zawsze mają w pływ na to co się w jej trakcie może wydarzyć.

2. Okoliczności dotyczące procesora mowy:
- jest duży i ciężki w porównaniu do nowoczesnych aparatów słuchowych. Problem jeszcze prawdopodobnie długo nie do przeskoczenia ze względu na baterie. To one stanowią w zdecydowanej mierze o powyższym.
- cewka może być problemem estetycznym dla niektórych, szczególnie osób z krótkimi włosami.
- koszt baterii, około 50-70zł miesięcznie.
- wskazane byłoby ubezpieczenie procesora i implantu od szkód. Przecież jego cena jest dla większości zainteresowanych ogromna. Koszt rocznego ubezpieczenia to chyba coś koło 500zł. Może ktoś ma aktualne dane, niech poda.
- możliwość przyklejenia się cewki nadawczej na przykład do parasolki /albo metalowego słupa jeśli ktoś bardzo zmęczony/.

3. Pozostałe wcześniej nie wymienione:
- konieczność zdejmowania procesora mowy do kąpieli
- znaczne utrudnienie lub ryzyko uszkodzenia implantu w przypadku uprawiania sportów kontaktowych. Naprawdę ogromnych sił potrzeba aby uszkodzić kapsułę implantu, ale jednak wspomnieć o tym warto.
- brak możliwości wykonania niektórych badań całkowicie lub częściowo, w rejonie głowy: rezonans magnetyczny, diatermia, neurostymulacja, elektrowstrząsy
- zakaz przebywania w zasięgu działania bardzo silnych pól magnetycznych i indukcyjnych. Tu każdy producent podaje własne dane o wartościach niebezpiecznych dla implantu.
- konieczność reoperacji w przypadku uszkodzenia się implantu. Chodzi o część wewnętrzną oczywiście. Nie wiem ile takich przypadków było w Polsce, słyszałem o 4 chyba, ale można przyjąć, że pewno było więcej.
- koszty związane z systematyczną kontrolą i programowaniem procesara, czyli dojazdy do kliniki lub ośrodka współpracującego /po roku chyba i tylko pacjenci Kajetan/. Pierwszy rok to najczęściej co miesiąc do pół roku po wszczepie potem co 2 lub 3 miesiące. Następnie z reguły 2 razy w roku.
- wskazane omijanie bramek na lotniskach. "Paszport" implantu załatwia sprawę kontroli ręcznym skanerem.

Pewno by jeszcze ktoś coś dorzucił. Zapraszam zatem.
_________________
ESPrit 3G, maj 2005. Od grudnia 2010 Freedom.
 
     
Anděl 
Przyszły Protetyk Słuchu


Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 24 Mar 2009
Posty: 139
Wysłany: 2009-06-28, 11:22   

No to może ja zacznę z powyżej wymienionych przykładów Mirka powiedzieć coś ze swojej strony.

Cytat:
1. Okoliczności związane z operacją:


-przyznaje, że po operacji nie miałam smaku przez co najmniej dwa tygodnia. Jak już to tylko po lewej stronie musiałam małymi kęsami bardzo powoli rzuć i przegryzać posiłki, bo inaczej mowy nie było. Do tego mniejszy apetyt w zależności jak kto reaguje na narkozę. :-?
-szumów usznych po operacji i obecnie u mnie nie występują wcale. Być może jak tylko gwałtownie z łóżka wstanę to mam mroczki, więc radziłabym tutaj po zabiegu uważać zbyt szybkim wstawaniem, spieszeniem się itp.
-ja pewnie jestem wyjątkiem, jeśli chodzi o wybudzenie pooperacyjne. Nie narzekałam na ból, jedynie na śmierdzącą narkozę, intensywne zawroty głowy, ze jak szłam do łazienki to plecami przy ścianie, bo tak mi się wirowało w głowie, że dla porównania "kac" jest przyjemniejszy niż ta huśtawka w głowie. Bólu żadnego nie pamiętam i nie odczuwałam, co najwyżej miałam uczucie ciężkiej głowy.
-
Cytat:
- czasami, ze względów na budowę czaszki, wyraźnie odczuwalne wybrzuszenie w miejscu gdzie umieszczono kapsułę implantu. To znaczy u każdego chyba to jest wyczuwalne, ale ja miałem na myśli takie nietypowe przypadki.

-tutaj dodam od siebie, że takie wybrzuszenie pojawia się raczej po operacji, kiedy jesteś już w domu tuż przed samym przyjazdem na ściąganie szwów. Przynajmniej ja tak miałam, spanikowałam oczywiście, bo przecież bulgotało mi w środku jakbym co najmniej wodę miała. Byłam w szoku, bo przecież stosowałam się do rad, ze nie wolno zamoczyć ucha itp. Dobrze, że chłopak mnie uspokoił i powiedział, że to samo zniknie, no i na drugi dzień poduszka w miejscu gdzie mam wczepiony implant znikła sama.


Cytat:
2. Okoliczności dotyczące procesora mowy:

-podawano nam kiedyś nazwy baterii, które są dobre. Ja powiem wprost sama od siebie po doświadczeniu już z bateriami... :roll:
Nie kupujcie baterii marki Rayovac są dobre i do aparatu, ale do implantu nie szczególnie. Trzeba częściej je zmieniać niż 5 dni. Ja przekonałam się do baterii marki PowerOne nie koniecznie z napisem Implant, bez napisu "ImplantPlus" się obejdzie. Mi trzymają 5 dni i jestem z nich zadowolona...
-z tymi kosztami to racja, wydatek jest, ale nie taki straszny. Jeśli ktoś się decyduje na implant to musi się wiązać z konsekwencjami, że trzeba trochę się postarać przy implancie niż przy aparacie.
- z tym ubezpieczeniem to przede wszystkim podawane są w klinice i wyleciało mi z głowy, ale jest jedna Pani Ubezpieczycielka chyba z Poznania, ale nie chcę nikogo wprowadzać w błąd. Kosztów tez nie pamiętam, bo sama muszę ubezpieczyć implant w razie czego. Na pierwszy ruch wiadomo, że rodzice dzieci mają pierwszeństwo. Wręcz wskazane jest, by ubezpieczyć. Dzieci są nieprzewidywalne.
- no cóż przyciąganie do rurki...skąd ja to znam. Choćby w autobusie jak się zapomni to łatwo doznać przyciągania.

Cytat:
3. Pozostałe wcześniej nie wymienione:

-wszystkie wymienione przez Mirka przykłady. Wiadomo, że męczące są na początku takie częste dojazdy, ale skoro deklaruje się ktoś na implant to nie po to by go mieć. Trzeba przejść przez rehabilitację i badania, by uzyskać efekty.
Nie którzy mylą implant jako wczepienie protezy i już od razu się lepiej słyszy, a tak szczerze powiedziawszy nie jest. To indywidualna długoterminowa rehabilitacja.


Uff, się rozpisałam.
No to teraz Pani kolej Aralko. Jestem bardzo ciekawa, co ty napiszesz. Bo też odnoszę wrażenie, ze masz bardzo dużo do powiedzenia i odnoszę wrażenie, że bardziej negatywnie niż pozytywnie, ale to tylko moje spostrzeżenie, choćby po sposobie jaki Pani pisze. Nie żebym uraziła Panią bo nie o to mi chodzi, po prostu jestem w stanie wyczuć po odpowiedzi jak kto do czego podchodzi, ale często też mogę się mylić; za co od razu przepraszam, żeby nie było nieporozumień.
_________________
UL: 85-110 dB, Phonak Naida S III UP
UP: Cochlear Nucleus Freedom Hybrid - 23.03.2009

Zdolność mówienia należy do wrodzonych praw naturalnych każdego dziecka. Dla głuchego dziecka stanowi ona realną szansę utrzymywania kontaktu z otoczeniem.
 
     
mirek 

Pomógł: 16 razy
Dołączył: 16 Lip 2007
Posty: 428
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2009-06-28, 18:57   

Add. baterii Rayowac - otóż Anděl bardzo dużo użytkowników implantu korzysta z tych baterii. Bo po prostu są wystarczająco dobre a stosunek ceny do jakości jest najlepszy obecnie. Byle były kupione z pewnego źródła z datą ważności na dziś co najmniej do 2013 a nie zleżałe z jakiegoś przygodnego sklepiku. Uwierz mi, że przez te lata przetestowałem wszystkie dostępne.
Mnie nie interesuje czy baterie wymieniam co 4 czy co 5 dni. Mnie interesuje ich koszt w skali miesiąca, roku. Po cóż więc mam przepłacać za Power One na przykład?
Obecnie testuję Rayovac Cochlear Advanced. Reklamowane jako 30% skuteczniejsze od zwykłych. Owszem, kilka, kilkanaście godzin dłużej pracują, ja bym raczej powiedział że tak najwyżej 15% lepsze.
A tak nawiasem mówiąc i tak każdy powinien sam sobie potestować bo niekoniecznie coś co sprawdza się u mnie, przy minimum 16-18 godzin pracy procesora non stop, będzie odpowiadało innemu użytkownikowi. W zasadzie i tak każdy przypadek jest inny i ze względu na model implantu, i jego ustawienia.
Reasumując - wypowiedź "nie kupujcie Rayovac" jest nieprawdziwa :-)
_________________
ESPrit 3G, maj 2005. Od grudnia 2010 Freedom.
 
     
Anděl 
Przyszły Protetyk Słuchu


Pomogła: 5 razy
Dołączyła: 24 Mar 2009
Posty: 139
Wysłany: 2009-06-28, 19:36   

Ok, to cofam poprzednie słowa 8-)
No cóż u mnie to nie podchodzi, za to PowerOne u mnie jest tani. Więc tutaj kwestia cen w zależności co i na ile lepiej kupować ;-)
Ja implant mając od 8 rano do nawet 01 w nocy nie podchodzą mi baterie Rayovac, a PowerOne już tak.
Dobrze jednak wiedzieć, i zaintrygowałeś mnie inną marką Rayovac, zapytam czy u mnie jest dostępna.
Widocznie jednak dobrze, że jest jakaś polemika odnośnie baterii, póki co cena ok 18 zł jeden listek, ale kiepściutko u mnie z bateriami tej marki bo jeśli mam zmieniać co jeden dzień to ja podziękowałam :roll:
PowerOne również za 18 zł i póki co sprawdzają się, a że PZG zamówił teraz Rayovac no to trudno się mówi. No bo po co mam przepłacać w GERS-ie 27 zł za jeden listek :!: podczas gdy na miesiąc jest mi potrzebnych 3 listków z bateriami tudzież na okres wakacyjny więcej, gdyby się okazało, że w innym mieście nie znając dobrze orientacji chodzić i szukać?
Spróbuję zapytać o owa markę, która ty podałeś może będzie ciut lepsza niż zwykłe Rayovac, póki co uprzedziłam się do tej marki, że nie jest dla mnie dobra :-| A, i dziękuję za podanie :!: ;-) Przetestuje i zdam relacje, jeśli okaże się, że u mnie są dostępne RaYovac'e z tym modelem, o którym ty mówisz.
_________________
UL: 85-110 dB, Phonak Naida S III UP
UP: Cochlear Nucleus Freedom Hybrid - 23.03.2009

Zdolność mówienia należy do wrodzonych praw naturalnych każdego dziecka. Dla głuchego dziecka stanowi ona realną szansę utrzymywania kontaktu z otoczeniem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Ładowanie strony... proszę czekać!
Template junglebook v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne fixing Program do sklepu
Strona wygenerowana w 0,073 sekundy. Zapytań do SQL: 9